RSS
niedziela, 17 lutego 2008
Nasza klasa jednorazowego użytku

Podobnie jak miliony Polaków zalogowałem się do Naszej Klasy. Początkowo zafascynowany powrotem do przeszłości niemal z wypiekami czytałem wspomnienia i oglądałem zdjęcia. Ale po pierwszym zachwycie emocje opadły. Rozmowy na forum się nie kleiły, bez większego odzewu został apel o spotkanie po latach. I ten portal przestał być atrakcyjny. Być może każdy z nas po latach ma już inne życie i nie chce bardziej odświeżać wspomnień. A ja chciałem o czymś trochę innym. Klasy były losowo dobranymi grupami, ale spoza nich też miałem wielu znajomych, z którymi co najmniej się kumplowałem. Przez lata próbowałem utrzymywać kontakt, przynajmniej raz na jakiś czas dzwoniąc. Ale gdy stwierdziłem, że inicjatywa leży tylko po mojej stronie, to odpuściłem. A że druga strona nie była zainteresowana podtrzymaniem kontaktu, więc znajomość została zwieszona. Czego bardzo żałuje. Ale takie życie... Serdeczne pozdrowienia dla między innymi: Anna Glijerska, Magdalena Jelonkiewicz, Wojciech Szulczewski, Jarek Stepnik...

Moja pierwsza klasa...

07:20, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 stycznia 2008
Przereklamowane święta i cichy Sylwester...

Długie sprzątanie, ciężkie zakupy, wielkie gotowanie, nerwowe pakowanie prezentów , czyli... idą święta. Tyle zamieszania z powodu dwóch dni, które po takim młynie bardzo często wloką się niemiłosiernie i są po prostu nudne. Największa korzyść mają handlowcy, bo dla nich to biznes. A ja jakoś nie przepadam za tym czasem i chyba nie jestem odosobniony w tej opinii. Zwłaszcza tegoroczne (czyt. W 2007 r.) święta nie były zbyt udane, ale o tym nie warto pisać. Ale zdarzyły się też miłe momenty. Na przykład spotkanie z Ewą. To moja ulubiona modelka. Fotografuje ją regularnie od pięciu lat. A w tym roku latem nie było okazji, więc rzutem na taśmę w jeden z ostatnich dni roku musieliśmy robić zdjęcia przy nie najlepszej aurze. Było krótko (niecała godzina) i niebezpiecznie (kilka razy się pośliznąłem), ale za to jak przyjemnie... I to jedno z najmilszych wspomnień z pobytu w Kołobrzegu.A jeszcze Sylwester. Od lat spędzam go bardzo oryginalnie, czyli ... grzecznie w domciu. Nigdy nie byłem imprezowy, wiec tym bardziej nie rozumiem tego sylwestrowego ciśnienia na balowe stroje, dalekie wyjazdy i drogie zabawy...Ale życzenia musza być.  Wszystkim: Słodkiego, miłego życia w Nowym 2008 roku!!!

 Prawie jak w raju: Ewa sięga po...  bombkę.
14:17, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 grudnia 2007
Guzik w porche...

Niedawno pisałem o mojej „przygodzie” na planie „Heli w opałach” a tydzień temu tytułowa aktorka tego serialu wygrała „Taniec z gwiazdami” i w nagrodę wskoczyła do porche. Nie oglądam tego programu, za to programuje nagrywanie magnetowidu na Kubę Wojewódzkiego, który jest emitowany zaraz po najpopularniejszym obecnie programie rozrywkowym. I dzięki temu załapałem końcówkę finału i widziałem autentyczną radość Anny Guzik i cieszę się, że to ona wygrała. Dziewczyna nie ma jeszcze maniery gwiazdorskiej, ma do siebie dystans, na planie sitcomu potrafiła powiedzieć aktorowi o niewysokim wzroście: Nie przejmuje się wszyscy grają do mojego biustu...

Hela na salonach...

 

09:18, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 listopada 2007
Nie lubię pociągu...

Kilka razy do roku musze jechać pociągiem prawie dziesięć godzin. Nie cierpię tego! Można się wynudzić za wszystkie czasy. Od długiego siedzenia boli kręgosłup a jak się jeszcze trafi nieciekawe towarzystwo, to jest mały koszmarek. Ale mam kilka sposobów, aby podróż w miarę szybko zleciała. Czytam wszystko co mi wpadnie w ręce, słucham MP3, radia i... robię zdjęcia. Ostatnio urządziłem przedziale i na korytarzu małą sesję.

Wyglądała jak Angelina Jolie...

 

12:29, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 listopada 2007
Nie wkręcam...

Zaczepiane przez mnie osoby często nie dowierzają, że zdjęcia są robione w konkretnym celu. Dlatego też jeszcze raz uroczyście oświadczam wszem i wobec, że nie wkręcam. Trwają rozmowy na temat zorganizowania w przyszłym roku dwóch wystaw moich zdjęć. Ale o tym na razie jeszcze cicho sza. Po zakończeniu jesiennego sezonu fotograficznego czas na małe podsumowanie. Udało mi się namówić do szybkich mini-sesji na ulicy prawie 50 dziewczyn. Ich zdjęcia będą publikowane na moich fotoblogach, czyli Zdjęcia dziewczyn i Nasza Warszawa. Mniej więcej z częstotliwością raz w tygodniu, o ile oczy mi znów nie nawalą, tak jak ostatnio.

 

 

15:20, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 listopada 2007
Mógł jeszcze ludziom radość dać...

 

W dzień Zaduszny w Telexpresie podali informację, że wokalista zespołu Universe popełnił samobójstwo. Może to obciach, ale ich lubiłem. Być może z wielkiego sentymentu za latami 80-tymi. Na półce z „dyżurnymi” płytami ma aż dwa ich krążki. Kilkanaście lat temu spotkałem ich regularnie na koncertach w Kołobrzegu gdy robiłem wywiady dla Telewizji Kablowej. Potem widywaliśmy się jeszcze w Polsacie. Byli sympatyczni, bez gwiazdorskiej pozy. Mirek nie ukrywał problemów z alkoholem, ale gdy niedawno występowali na żywo w Widotece Dorosłego Człowieka, chyba nikt nie przypuszczał, że to jego ostatni występ w ogólnopolskiej TV. Na koniec cytat z ich największego przeboju: (...) mógł brzmieć, mógł jeszcze ludziom radość dać, kto wie co jeszcze mógłbyś grać...

 

Niedawno byłem na ich stronie, bo chciałem wybrać się na ich koncert. Nie zdążyłem...

 

Reprodukcja okładki plyty pt. "Ciągle szukam drogi..."

 

10:02, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 października 2007
Przez przypadek...

W poprzednim wpisie stwierdziłem, że fotografowanie czasami jest bardzo trudne. Niektórzy tego nie lubią inni kategorycznie zakazują. Tak jak np. na planie filmowym. Jakiś czas temu potrzebowałem zdjęcia z serialu i znajoma zaoferowała, że załatwi mi wejście ale wejdę tam jako statysta. W ten oto sposób trafiłem do „Heli w opalach”. Po zrobieniu dwóch zdjęć zakazali mi fotografowania, wiec musiałem przeczekać zdjęcia. Nie chciałem się rzucać w oczy i przycupnąłem z tylu na krześle obok drzwi. Ale jak na ironie w tym właśnie miejscu odbywała się cała akcja, więc w odcinku pt. „Hela na tropie afery”, który był emitowany w zeszłym tygodniu można mnie było oglądać. A żeby było jeszcze śmieszniej, to migawka z jednej ze scen trafiła do czołówki. I w taki sposób zadebiutowałem na planie sitcomu. I przy okazji nikomu nie polecam zajęcia statysty. Traktują cię jak mebel, pieniądze marne a człowiek wynudzi się przez kilka godzin.

 

 

 

16:07, agrabowski9
Link Komentarze (1) »
niedziela, 21 października 2007
Filmowe widoki...

Pisałem już ciekawych widokach z okna. Moją okolicę upodobali sobie realizatorzy filmowi. Zwłaszcza położony w pobliżu biurowiec Blue Point, którego kształt przypomina dziób statku jest ciekawym tłem dla seriali. Kręcili tam już kilka, a ostatnio nagrywali kolejny odcinek „Egzaminu z życia”. Bez większych przeszkód udało mi się zrobić kilka zdjęć, bo nie zawsze jest to łatwe. Ale o tym innym razem...

  Kręca "Egzamin z życia"

09:13, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 października 2007
Piegi, ach te piegi...

Od kilku lat mam słabość do piegów. Kiedyś w „Szansie na sukces” zobaczyłem piegowatą dziewczynę i nie mogłem się od niej uwolnić. W końcu zdecydowałem się ją odnaleźć. I pod długich poszukiwaniach udało się. Choć mieszkała w innej części kraju, to nawet spotkaliśmy się kilka razy, bo ona próbowała zdawać na studia aktorskie do Warszawy. Podobnie było z Kasią Kowalska. Kiedyś jej piegi wcale mnie nie ruszały, widziałem ją bez makijażu i ma ich naprawdę dużo. A teraz strasznie mi się podoba. A ostatnio pojawiło się wiele bilbordów z nakrapianą twarzą Karoliny Kozak reklamujących nowa płytę. Kiedy jeszcze pracowała w MTV napisałem do niej meila, że czekam niecierpliwie na jej album i nawet nie kupie go na stadionie. A teraz nagrała nastrojowa płytę i przepięknymi piosenkami, która polecam.

Piegowata Karolina z łańcuchem i Szczuką na pl. Zamkowym 

06:44, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 października 2007
Weeknedowe wycieczki

Na weekend można wyjeżdżać w góry, nad morze i nad jezioro. Ja lubię zwiedzać Warszawę. Kupuje trzydniowy bilet i próbuje objechać miejsca w których dzieje się coś ciekawego. W zeszłym tygodniu padł rekord „zaliczonych” imprez. Byłem na stołecznej wersji Festiwalu Piosenki Żołnierskiej (pochodzę z Kołobrzegu!), na Starym Mieście oglądałem Święto Chleba i giełdę staroci na ulicy Freta. Byłem świadkiem jak znane postaci show-biznesu przykuły się łańcuchami do budy na Placu Zamkowym. W Złotych Tarasach widziałem jak Lech Wałęsa taśmowo robił sobie zdjęcia z chętnymi. Obserwowałem też Marsz Różowej Wstążki z Magdą Cielecką na czele i zdążyłem jeszcze wpaść na próbę do Teatru Akademickiego UW. A oprócz tego kilka sesji zdjęciowych z dziewczynami z ulicznej łapanki. Przy okazji koło stacji metra udało mi się spotkać kilka znanych postaci i pogadać z ciekawymi nieznajomymi. Patrz niżej.

Michał Witkowski - autor Lubiewa

 

  Krzysztof Myszkowski ze Starego Dobrego Małżeństwa

 

  Kolorowi nieznajomi

 

 

18:34, agrabowski9
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7